Spotkanie wyborcze w Klenicy - iskrzyło PDF Drukuj Email
( 6 Votes )
czwartek, 18 listopada 2010 00:00

Spotkanie Pana Grzegorza Doszel z Wyborcami w Klenicy które odbyło się 15 listopada w Sali Wiejskiej za nami. Zaczęło się spokojnie, Pan Doszel przedstawił siebie oraz kandydatów na radnych ze swojego komitetu oraz dość precyzyjny program na najbliższe lata, według jednych nierealny, według innych dobry, ogólnie tyle zdań co uczestników spotkania. Małym niedociągnięciem był brak nagłośnienia który był uciążliwy dla osób znajdujących się w tylnej części sali.

Zapraszam do lektury:

 

Już w trakcie przedstawiania programu z sali padały zarzuty związane z programem wyborczym, jednak po chwili samoistnie cichły. Kontrowersje wywoływały rankingi gmin w których nasza zajmuje prawie zawsze ostatnie miejsca w województwie. Oczywiście była u nas wielka inwestycja - oczyszczalnia ścieków - która w roku budowy znacznie podniosła pozycje gminy ale to było jednorazowo. Pan Doszel zarzucał gminie brak wykorzystywania środków unijnych na co najbardziej protestował sekretarz gminy Pan Krzysztof Gola. Jest to oczywiste ponieważ Pan Gola jest w dużej mierze odpowiedzialny za wykorzystanie środków unijnych. Szkoda że szum i ogólne zamieszanie spowodowały że Pan Gola nie do końca mógł przedstawić swoje zdanie, które mogłoby byc bardzo interesujące. Liczę spotkanie z Panem Golą i porozmawianie o zarzutach abym mógł przedstawić jego zdanie mieszkańcom.

 

Po przedstawieniu programu, Pan Doszel wkroczył na miękki grunt - zaczął prezentować błędy jakie popełniła aktualna władza w gminie w ciągu ostatnich lat. Dokumenty potwierdzające jego słowa to przede wszystkim raporty pokontrolne Regionalnej Izby Obrachunkowej - instytucji która sprawdza samorządy. Dokumenty te to:

  • Kontrole zakończone w 2005 r.
    Bojadła (gmina wiejska) - kontrola kompleksowa za 2004 r. przeprowadzona przez RIO w Zielonej Górze w dniach 15.03.2005 r. - 08.06.2005 r.
  • Realizacja zadań kontrolnych w 2009 r.
  • Kontrole zakończone w 2009 r.
    Bojadła (gmina wiejska) - kontrola kompleksowa za 2008 r. przeprowadzona przez RIO w Zielonej Górze w dniach od 6.04.2009 r. do 29.06.2009 r.

Pan Doszel ujawniając wyniki kontroli spotkał się z wielką krytyką części mieszkańców, uczciwie mówiąc zwolenników aktualnego wójta, który ... był obecny na sali! Staram się być jak najbardziej bezstronny w trakcie pisania tych artykułów ale akceptacja niedociągnięć i wykroczeń ujawnionych przez kontrolę jest najdelikatniej mówiąc niemoralna. Tłumaczenie że tak się dzieje wszędzie i że to stare czasy są śmieszne i nieuczciwe szczególnie w ustach katolików!

Głos zabrał także wójt Pan Jacek Biliński (bardzo szkoda że nadal nic nie słychać o spotkaniu z mieszkańcami - wszyscy czekają). Publiczna dyskusja między kandydatami na forum mieszkańców nie była pasjonująca, raczej była to malutka pyskówka. Na szczęście obaj panowie trzymali nerwy na wodzy i było to znacznie lepsze niż "dyskusje" do których przyzwyczaili nas politycy w telewizji.

Gdy zakończyła się ta część spotkania przyszedł czas na pytania. Sala już była samoistnie rozgrzana (nie było innego wyjścia bo było okropnie zimno - dlaczego nie działało ogrzewanie?). Część mieszkańców chciało zadać pytanie Panu Grzegorzowi, część korzystając z okazji zadawało pytanie Panu Jackowi.

Pytania nie były bardzo interesujące, doskwierał brak nagłośnienia. Nie obyło się bez zarzutów. Największym dla Pana Bilińskiego było nie dbanie o niepełnosprawnych w gminie na co chyba jednak Wójt nie bardzo mógł znaleźć wytłumaczenie dla swoich działań a raczej braku jakichkolwiek. Drugim poważnym zarzutem było nie dbanie o przedszkole w Klenicy które jest w tragicznym stanie technicznym. Tutaj wójt już starał się bronić.

Pan Doszel także natknął się na trudne pytania, najważniejsze dla nas to pieniądze na program wyborczy. Jako kandydat, który był przygotowany na pytania starał się przedstawić argumenty. Czy przekonały wszystkich - zapewne nie, szczególnie że ciężko było niektórych przekrzyczeć (brak nagłośnienia sie kłania!). Dużo było zarzutów dla Pana Grzegorza, część totalnie nierealnych bo jak zresztą Pan Doszel zaznaczył nie można mu zarzucać tego za co odpowiedzialna jest aktualna władza.

Jednak nie to było najtrudniejszym pytaniem. Takie dopiero miało paść czego się spodziewałem. Oczywiście była to sprawa dopalaczy.

Jest to najtrudniejsza część tego artykułu i postaram się ją napisać z wyjątkową starannością aby nie zostać posądzonym o stronniczość.

Wiadomo było niektórym na sali że Pan Doszel posiada nieruchomość w Sulechowie w którym znajdują się (już nieczynny) sklep z dopalaczami. Oczywiście nie jest to powód do dumy i być może "strzał w stopę" kandydata na wójta. Dlatego interesowało to nie tylko jego przeciwników (zwolenników Pana Bilińskiego) ale także mieszkańców gotowych na niego głosować. W końcu my mieszkańcy musimy wiedzieć co było przyczyną otwarcia tego sklepu w kamienicy byc może przyszłego wójta.

Pan Grzegorz był pewien tego pytania (tak mi się wydawało) i był przygotowany na odpowiedź. Moim zdaniem nie do końca przekonał wszystkich o swojej niewinności (szczególnie że aktualnie jest to główny zarzut przeciwko jego kandydaturze rozpowszechniany przez zwolenników Pana Jacka). W skrócie bo nie chce czegoś przekręcić (pisze z pamięci):

Pan Grzegorz posiada kamienicę (lub jej część) w Sulechowie, w jednej części jest bar a w drugiej był jakiś sklep. Właściciel tego sklepu opuścił lokal i pomieszczenie było gotowe do wynajęcia. Pan Grzegorz szukał lokatora dla swojej nieruchomości. Zgłosił się jakiś człowiek z Poznania który zaproponował spotkanie. Odbyło się w Zielonej Górze w restauracji. Pan z Poznania wyraził chęć wynajęcia pomieszczenia na sieć sklepów ogólnopolskich ale nie chciał zdradzić jaka to branża bo bał się lokalnej konkurencji (tak twierdził). Pan Doszel sporządził umowę z prawnikiem (bardzo standardową) w której zadbał tylko o niezniszczenie swojej nieruchomości oraz o szczegóły wymagane przez prawo: płatność, obowiązki oraz terminy np. rozwiązania umowy. W tej umowie klauzula o wypowiedzeniu opiewała na dwa miesiące (całe szczęście bo zazwyczaj są to trzy miesiące). Jest to czas który musi upłynąć od momentu wypowiedzenia umowy przez którąkolwiek ze stron do czasu opuszczenia lokalu. Jest oczywiście wyjątek od tej reguły: gdy pieniądze nie wpłyną na czas właściciel ma prawo do natychmiastowej eksmisji wynajmującego. Pech chciał że Pan z Poznania uregulował płatność z góry za dwa miesiące. W tym momencie Pan Doszel zapomniał o lokalu ponieważ uważał sprawę za załatwioną. Jadąc do pracy był bardzo ciekawy co się dzieje w jego lokalu. Podjechał i zobaczył szyld sklepu z dopalaczami. Postanowił odrazu zerwać umowę, wrócił do domu po takową, napisał pismo o wypowiedzeniu umowy i przekazał ją właścicielowi. Niestety - dwa miesiące - są bezlitosne! Całe szczęście że sklep został bo krótkim czasie zamknięty przez Sanepid i Policję w głośniej akcji likwidowania sklepów w całej Polsce. Lokal ma prawnie wrócić pod władanie Pana Grzegorza na dniach. Niestety "rysa" pozostała i to głęboka. Pan Doszel (z jego sprawozdania) jest wielkim przeciwnikiem dopalaczy uczestniczącym w stowarzyszeniu je likwidującym i sytuacja taka to nieprawdopodobnie negatywny zbieg okoliczności.

Sytuację do oceny pozostawiam każdemu z osobna. Ja jako przedsiębiorca wiem że wynajmujący nie ma prawa ingerować w sposób prowadzenia biznesu przez najemcę jeśli nie było wykluczeń w zawartej umowie. W tym przypadku Pan Grzegorz popełnił wielki błąd że nie wykluczył mozliwości otwarcia sklepu z dopalaczami w swojej umowie. Byłoby to zgodne z prawem bo właściciel lokalu ma prawo do ustalenia jaka branża zajmie jego pomieszczenia. Nie pomyslał najprawdopodobniej o tym i teraz płaci dużą cenę. Oczywiście starał się to naprawić najlepiej jak potrafił ale ciężko walczyć z prawem. Niestety ale to nasze Państwo nie zadbało o zdrowie i życie obywateli (szczególnie tych najmłodszych) zezwalając na takie karykatury biznesowe! Dla czego? Może dlatego że rocznie wpływało do budżetu 70 mln zł podatku od dopalaczy a może dlatego że lobby dopalaczowe było na tyle silne? Prawdy nigdy zapewne się nie dowiemy.

Podsumowując spotkanie - napięcie na wsi jest nieprawdopodobnie duże i jest to dość dziwne bo wójt nie jest największa władzą w gminie. Prawdziwą władzą są radni którymi nikt się nie zajmuje. Oczywiście to najczęściej wójt wnioskuje do radnych o jakieś działania ale ostateczną decyzje podejmuja radni! Nie zapominajmy o tym w trakcie wyborów!

Joomla Templates and Joomla Extensions by ZooTemplate.Com
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Logowanie



Ankieta

Weźmiesz udział w wyborach?
 

Lotto

Reklama