Matka Boża Klenicka - historia i teraźniejszość PDF Drukuj Email
( 2 Votes )
piątek, 23 kwietnia 2010 22:12

Gotycka figurka Matki Bożej Klenickiej powstała przypuszczalnie na przełomie XIV i XV wieku. Wykonana jest w drewnie, polichromowana, pełnoplastyczna. Przedstawia Matkę Bożą trzymającą na lewej ręce Dzieciątko Jezus. Figurka posiada korony, jednak brak jest informacji, kto i kiedy ją koronował.

Według podań Matka Boża objawiła się biednej pasterce pasącej gęsi na pagórku za wsią (obecnie wzgórze cmentarne), której przekazała, by w miejscu jej objawienia wybudować kapliczkę, obchodzić jej imieniny (późniejszy odpust) w dniu drugiego lipca A przede wszystkim modlić się głęboko, pokornie i szczerze, gdyż nadejść mają ciężkie czasy. Wieści o objawieniu się Matki Bożej bardzo prędko rozeszły się po okolicy; dotarły również do Polski, na Śląsk i do Wielkopolski. W miejscu objawienia zbudowano piękny drewniany kościółek wraz z dzwonnicą. Początkowo pielgrzymowali tu wierni z okolicy, modląc się u stóp Świętej Panienki o pokój, ochronę przed zarazą, morem, prosząc o zdrowie i dobre plony. Na wielu z nich spływały cudowne uzdrowienia i doznawali wielu łask. To właśnie w owym drewnianym kościółku powstał, trwający już od wieków, kult klenickiej Maryi. Najstarsza zapisana informacja o cudownej figurce pochodzi z roku 1721 i zawarta jest w łacińskim rękopisie Pawła Schlechta - członka zgromadzenia Ojców Jezuitów w Otyniu.

Klenica od niepamiętnych czasów wchodziła w skład dóbr otyńskich. Do początków XVII wieku wieś była własnością rycerskiego rodu Rechenbergów. W roku 1610 wygasła linia męska tego rodu i w wyniku trwających sporów spadkowych oraz procesu osada stała się lennem rodu von Sprintzenstein. Jako że i tu zabrakło męskiego potomka, wdowa po ostatnim Janie Erneście - Eleonora, zapisała dobra otyńskie wraz z Klenicą Zakonowi Jezuitów prowincji czeskiej.

Wspomniany już jezuita Schlecht pisał, że kult Klenickiej Panienki istnieje od ponad pięćset lat. Pisał te słowa w roku 1721, czyli statuetka mogła powstać około roku 1400, co jest możliwe z uwagi na pierwszą wzmiankę o drewnianym kościółku, że przynależał do Diecezji Poznańskiej w roku pańskim 1424. Kiedy w roku 1595 Jerzy von Rechenberg, właściciel Otynia i Klenicy, przyjął protestantyzm i z żelazną konsekwencją wprowadzał postanowienia Pokoju Augsburskiego - cuius regio, eius religio (kogo władza, tego religia) - nadeszły ciężkie czasy dla miejscowych katolików.

Z tego też prawdopodobnie powodu figurka znalazła się około roku 1597 w pobliskiej, leżącej za granicą, bo w Polsce - Kopanicy. I właśnie tu zaczyna się kolejna niesamowita historia. Jezuita Schlecht pisał, że w okresie blisko 20-letniej emigracji Madonny, każdego 2-go lipca, w dniu odpustu, figurka w tajemniczy sposób wracała do klenickiej świątyni, aby następnego dnia - również w tajemniczy sposób - powrócić do miejsca wygnania. Lata 1618 - 1648 to czasy krwawych wojen między katolikami i protestantami. Madonna Klenicka w tym czasie przechodzi różne koleje losu. Jest wielokrotnie wywożona i ukrywana. W roku 1655, w obawie przed profanacją Cudownej Figurki przez nadciągającą armią szwedzką, Ojcowie Jezuici przenieśli statuetkę do zamkowej kaplicy przy konwencie zgromadzenia w Otyniu.

Od tego też roku aż do 1918 datuje się zwyczaj pielgrzymowania Klenickiej Madonny z Otynia do Klenicy - zawsze w dzień 2 lipca. Można by zapytać w tym miejscu, dlaczego figurka nie powróciła do Klenicy po szwedzkim potopie. Schlecht pisał, że drewniany kościółek w Klenicy był już wówczas w stanie ruiny, a nic nie zapowiadało, by miejscowa gmina zamierzała zacząć budowę nowej świątyni. Wielki pożar Otynia w roku 1702, również zamku i klasztoru Jezuitów, oszczędził tę jedyną część kaplicy, w której znajdowała się łaskami słynąca statuetka. W tym właśnie upatrywano wolę nieba, aby Madonna już na zawsze pozostała w Otyniu.

Może jednak Klenicka Pani cudownie ocaliła się z pożaru, by kiedyś powrócić do siebie do Klenicy?

W trzy lata po pożarze znalazła swoje kolejne, jak na razie ostatnie, miejsce swojej emigracji - w bocznym ołtarzu kościoła parafialnego p.w. Podwyższenia Krzyża Świętego w Otyniu. Tam do Niej pielgrzymowała jedna z największych, najbardziej światłych i najznakomitszych Europejek ówczesnych czasów - Dorota Talleyrand-Perigord, księżna żagańska, która ów fakt odnotowała w swoich pamiętnikach w roku 1847.

Kościół w Klenicy adoptowano z XVII-wiecznego spichlerza zbożowego dopiero w roku 1793. Został on ponownie przebudowany i powiększony na początku XIX wieku. Fundatorem tej przebudowy był Antoni książę Radziwiłł, ówczesny właściciel Klenicy, którą otrzymał w ślubnym wianie od swej małżonki Marii Doroty Elżbiety de Castellane, wnuczki księżnej żagańskiej Doroty.

Obecnie wnętrzu klenickiej świątyni ponownie przywrócono dawną świetność i blask. Pod bacznym okiem konserwatora zabytków przeprowadzono remont generalny wnętrza nadając mu wygląd sprzed pierwszej wojny światowej . Obecnie trwają prace remontowe (nowe tynki, malowanie) elewacji zewnętrznej .

Niedawna, historyczna wizyta figurki Matki Bożej Klenickiej z Otynia miała miejsce w nocy z 1 na 2 lipca. Po 85 latach - najpierw tułaczki a potem emigracji - Klenicka Pani powróciła na tę jedną noc do swojego sanktuarium w Klenicy. Jej obecność odbiła się bardzo szerokim echem wśród mieszkańców - parafian; była wielkim duchowym przeżyciem: z ogromnym wzruszeniem witano, a dzień później żegnano statuetkę Najświętszej Panienki.

W opinii mieszkańców tak jak Matka Boża Częstochowska znajduje się w miejscu jej kultu w Częstochowie, jak Pani Rokitniańska w Rokitnie czy Królowa Gór Matka Boża Ludzmierska w Ludzmierzu - tak Matka Boża Klenicka, powinna znaleźć się znowu u siebie, w miejscu jej objawienia, cudownych uzdrowień i bardzo wielu łask; miejscu, w którym zasłynęła swoją cudowną mocą.

Są nawet głosy i sugestie, by sprawę powrotu Matki Bożej Klenickiej do Klenicy przedstawić bezpośrednio Naszemu Ojcu Świętemu Papieżowi Janowi Pawłowi II.

Na koniec słowa Klenickiej Pani skierowane do pasterki pasącej gęsi podczas lipcowego objawienia: „Módlcie się głęboko, pokornie i szczerze!”. A MOŻE BĘDZIE WAM DANE (przypis autora).

Tadeusz Wojter

Joomla Templates and Joomla Extensions by ZooTemplate.Com
 

Logowanie



Ankieta

Czy most w Milsku jest potrzebny?
 

Lotto

Reklama