Aktualnie online
Naszą witrynę przegląda teraz 1 gość| Designed by: |
| Most w Milsku tak, ale koniecznie z drogą |
|
|
|
| piątek, 23 kwietnia 2010 22:11 |
|
Choć jeszcze ministerstwo nie sypnęło kasą na budowę mostu w Milsku na Odrze, wójtowie donoszą o pierwszych protestach mieszkańców wsi, przez które biegną drogi do mostu. Półkilometrowy most w Milsku na Odrze (podzielonogórska gmina Zabór) miałby zastąpić wysłużony prom. Most skróci drogę z Zielonej Góry do Poznania o 20 km, a do Leszna i Ostrowa Wlkp. o 40 km. Miałby połączyć południe woj. lubuskiego z centralną Polską. Mostu wyczekują turyści. Dzięki niemu o połowę skróciłaby się droga nad popularne Jezioro Sławskie. Poza tym prom nie działa zimą, gdy rzeką płyną kry, a jesienią i wiosną, gdy poziom rzeki jest zbyt wysoki. Prom potrafi nie kursować tygodniami. Budowa mostu pojawiła się już nawet na liście priorytetów Lubuskiego Regionalnego Programu Operacyjnego. Szanse na dotacje z UE wydatnie wzrosły. Marszałek uznał jednak, że to zbyt kosztowna inwestycja i samorząd jej sam nie udźwignie. Jak obliczono, pochłonęłaby połowę unijnej kasy przeznaczonej na rozbudowę i modernizację wszystkich lubuskich dróg. Marszałek zaproponował więc, by inwestycję przejęła państwowa Dyrekcja Dróg i Autostrad. W zamian marszałek wziąłby na siebie budowę kolejowej obwodnicy Czerwieńska, która wskoczyłaby na listę najważniejszych przedsięwzięć wspomaganych przez Unię. - Most nie tylko skraca drogę do Leszna i Poznania. Łączy nasze województwo z centralną Polską. Będzie również pełnił rolę strategiczną w przypadku powodzi. Bez niego może się okazać, że jesteśmy odcięci od reszty Polski - tłumaczy Sebastian Ciemnoczołowski, wicemarszałek województwa. Ale pomysł budowy mostu nie podoba się mieszkańcom wsi, przez które przebiegałaby droga dojazdowa do mostu. W piątek na spotkaniu w starostwie zielonogórskim wójtowie gminy Zabór i Zielona Góra przedstawili wicemarszałkowi listę z blisko tysiącem podpisów oburzonych mieszkańców. - Chcą mostu, ale stawiają warunki. Żądają wybudowania nowej drogi dojazdowej. Boją się najazdu tirów. Drogi staną się niebezpieczne - komentuje starosta zielonogórski Edwin Łazicki. Nowa droga miałaby omijać m. in. Stary Kisielin, Zabór. Łączyć północną nitkę obwodnicy Zielonej Góry z Milskiem. Takiego problemu nie widzą mieszkańcy po drugiej strony Odry. Czują, że most wspomógłby rozwój turystyki. Liczą także, że wzrosną ceny ziemi w ich wsiach. - Bojkotowanie budowy mostu to działanie na szkodę województwa. Odra nas dzieli. Im szybciej połączy nas most, tym lepiej. Rozwinie się przedsiębiorczość, pojawią nowe firmy i miejsca pracy. O nową drogę można postarać się później. Najpierw postawmy wreszcie ten most - tłumaczy właściciel dużej firmy w Sławie. - Wybudowanie nowej drogi jest konieczne, bez niej inwestycja nie ma sensu. Ale nie stać nas na jej budowę z samorządowych środków. Razem z mostem pożarłaby wszystkie unijne pieniądze na budowę dróg w województwie. Jeśli ministerstwo nie wspomoże budowy mostu i drogi, nie będę zwolennikiem budowania jej z samorządowych pieniędzy - komentuje Ciemnoczołowski. |


