Aktualnie online
Naszą witrynę przegląda teraz 1 gość| Designed by: |
| Oddajcie nam pielgrzymkę! - Zabierają nam wszystkie świętości - alarmują zaniepokojeni kleniczanie |
|
|
|
| piątek, 23 kwietnia 2010 22:10 |
|
Klenicki rachunek krzywd W klenickiej parafii wyliczają rachunek "krzywd”. Najpierw "przywłaszczono” klenicką statuę Matki Bożej, którą przemianowano na Królową Pokoju w Otyniu. Później przekazano jeden z dwóch kościelnych obrazów do kościoła w Trzebiechowie. Został tam zawieszony w prezbiterium. - I w świątyni pozostał się nam po nim jeno hak - mówią w Klenicy. - To może całkiem nam parafię rozwiążą? Dlaczego nic nie możemy zrobić? Już u progu lat 80. pielgrzymka duszpasterska rolników wyruszała z Klenicy, chociaż sakralna sława tej miejscowości ma znacznie starsze korzenie i sięga czasów, gdy w miejscowym kościele stała słynąca cudami figura Matki Boskiej. Statua stoi obecnie w Otyniu. Jak można przeczytać na stronie internetowaj tegoroczna pielgrzymka, zwana od lat klenicką, wyruszy także z Otynia. - Dlaczego? - odpowiada pytaniem na pytanie proboszcz z Otynia. - Z tego co wiem list z uzasadnieniem biskup przesłał już do klenickiej parafii i zostanie on odczytany w kościele. Ożywienie ruchu Proboszcz z Klenicy ks. Grzegorz Kniaź szykował w piątek uzasadnienie, które na niedzielnej mszy usłyszą wierni. Rzeczywiście stanowisko w sprawie pielgrzymki zajął biskup. - Najprościej mówiąc chodzi o ożywienie ruchu pielgrzmkowego - tłumaczy. - Niestety ulega on osłabieniu, nie jest już tak, jak było przed dwudziestoma laty. A ponieważ nowym dyrektorem pielgrzymki jest proboszcz z Otynia, który jest kustoszem tamtejszego sanktuarium... Zadecydowały względy praktyczne. Ksiądz Kniaź rozumie wzburzenie parafian. To było bardzo ważne wydarzenie w życiu parafii, mieszkańcy przygotowywali się do niego tygodniami, serdecznie podejmowali pielgrzymów... W ich przekonaniu dodawało to klenickiej parafii znaczenia. Niestety tutaj zadecydowały wyższe racje. - A co do obrazu... - mówi ks. Kniaź. - Poprzedni proboszcz, ks. Eugeniusz Jankiewicz, na początku lat osiemdziesiątych, przekazał obraz do tworzącej się wówczas kaplicy w Domu Opieki Społecznej w Trzebiechowie. Potem obraz ten został przeniesiony do kościoła parafialnego, gdzie pozostaje do dnia dzisiejszego. Statua Matki Boskiej Klenickiej Niewielu otynian wie, że tak naprawdę "ich” święta figura powinna znajdować się w kościele w Klenicy. Przed wiekami dziewczę pasące gęsi na łąkach w okolicy Klenicy ujrzało Matkę Boską, która za jej pośrednictwem przekazała wiernym, że na tym wzgórzu powinna stanąć kapliczka. Zbudowano nie tylko kapliczkę, ale drewniany kościółek, w którym znalazła się figura pochodząca najprawdopodobniej z XV w. A 2 lipca zaczęto urządzać odpusty. Modlitwy u stóp figury były na tyle skuteczne, że szybko wieść o uzdrowieniach i łaskach obiegła okolicę. W 1595 roku Jerzy von Rechenberg, właściciel Otynia i Klenicy, przyjął protestantyzm i w jego wsi nie było już miejsca na katolickie "fanaberie”. Stąd pod koniec XVI wieku figura znalazła się w pobliskiej, katolickiej Kopanicy. Podobno przez czas "wygnania” do Kopanicy w każde swoje imieniny (2 lipca) cudowna figurka wracała na jeden dzień do klenickiej świątyni. Pierwsza polowa XVI w. obfitowała w dramatyczne wydarzenia, toczyły się walki religijne, rzeźbę wywożono, ukrywano, modlono się w konspiracji... Wreszcie w 1655 roku, w przededniu najazdu szwedzkiego, figurka otrzymała schronienie w przyzamkowej kaplicy zgromadzenia jezuitów w Otyniu. |


